jesienna strona duszy


            Po cichu brązowieją trawy, nieśmiało zakwitają astry i chryzantemy. My, niczym jabłonie dojrzewamy do jesieni. Jesień jest piękna. Jest potrzebna. Jest. Więc przyjmijmy ją. Przecież Paryż wygląda najpiękniej tylko teraz, ksiąki smakują najwytrawniej, świece ocieplają najjaśniej, a wiersze stają się językiem urzędowym.
           Jesienią lustruję moją duszę w poszukiwaniu marzeń do spełnienia, czytam z chmur najbliższą przyszłość, wierzę w liście, kasztany i orzechy jak w wszechmocne amulety.

           Jesień jest pełna fantazyjnie połączonych barw, miesza ciepło i nasycenie z szarością zmierzchu i poranka.Jest bajkowa, pozwólmy się jej uwieść.

W moim  bukiecie połączyłam szaro- burgundowe chortensje z oranżowymi różami i czerwoną dodonią. Charakterystyką bukietu jesiennego jest jego ulotność, rozwianie...


...
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony

Jerzy Harasymowicz





polecam...

Nie szata zdobi człowieka





         Mówi się, by nie osądzać książki po okładce, bo nie szata zdobi człowieka.Ale nie odtrącajmy szaty tak pospiesznie.Wyraża ona naszą wrażliwość i umiejętność postrzegania  siebie.
Jedną z inspiracji we francuskiej modzie była Elsa Schiaparelli, którą fascynował świat sztuki, współpracowała z Jean Cocteau, Christian Berard i Salvador Dali. Awangardowa po królewsku, surrealistyczna do przepychu ze szokującą wyobrażnią przy tworzeniu kapeluszy.Ubiór od zawsze pełny był ukrytych znaków. Ważne jest by na pierwszy rzut oka nie dzielić osądami, ale podziwiać. Podziwiać i przyjąć wszystko taki, jakim jest.



Elsa Schiaparelli design




      Osądzam książki po okładce i zawsze się mylę...

w magicznym teatrze

         Jest  niewiele miejsc, które znam i tylko do kilku przynależe.Jednym z nich jest Gaiety Theatre w Dublinie.Od 138 lat żyje on muzyką i sztuką, chłonie każde wzruszenie widza i wielkie oklaski.Zawsze przychodzę wcześnie, aby zatopić się w tej bajkowej energii. Królewska czerwień, wyścielająca ściany i fotele,wydobywa blask biżuterii błyszczącej jak gwiazdy.Teatr sam w sobie jest dziełem sztuki i przedstawieniem - kiedy  kurtyna oddziela mnie od artystów. Słyszę szepty,potem ciszę, aż wreszcie czuję zapach, który obwieszcza nadejście muzyki.
       Riverdance.Opowieść , która przyblizyła mnie do zrozumienia irlandzkiej duszy.Ich ruchy w tańcu, melodia pieśni i oczywiście to jak grają na kobzach i skrzypcach, to wszystko ułożyło sie dla mnie w wielką miłość.Może pokochałam ten naród przez zrozumienie, a może zrozumiałam przez pokochanie.Stało sie to chyba gdy zamknęłam oczy i oddałam się irlandzkiej muzyce.
       Irlandzki bukiet nie ma dla mnie wizualnej formy, istnieje jako melodia.

soulmate

O miłości mówi się najpiękniej...
jest w dotknięciu skrzydeł motyla, w zapachu lawęndy, w drugiej połowie naszej duszy.Soulmate.
Na którą czeka się prawdziwie...
bo ma przynieść burzę, spełnić przepowiednię z kart i snu.
A co jeśli...
moja figlarna dusza podzieliła się na wiele.Oprócz  Księcia z Bajki mam jeszcze ..dwie Wróżki, które nie przyniosły burzy, ale ciszę po deszczu i wierną przyjażń.Przyszły  nie w porę, nieoczekiwane, ale bez nich chyba by mnie dzisiaj takiej nie było.Marzę o tym, by iść znów z nimi na łąki i rozmawiać o galaktyce i  o kolorach  biedronek.


Bukiet dla soulmate wymyśliłam  różowy, jak czakram serca.Z siedmiu kwiatów piwoni o tysiącu płatków.





Choćby nawet było to bajką...
że oprócz wielkiej Miłości, z którą Jest się Jednością na zawsze, istnieje jeszcze wiele soulmate, które też są cześcią naszej duszy.
 To wierzę w bajki:-)



 dla.. Leny i Marlen


Polecam .http://franzbardon.pl/artykuly/hermetyzm/bratniedusze.

podążając za światłem van Gogha

Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz-"Autoportret przed sztalugą", całe moje ciało zastygło, stałam się tylko oczami.Nie wiem jak długo mogłam tak stać zahipnotyzowana, pewnie nie dłużej niż dzień.Starałam się policzyć ilość barw, które użył na centymetrze kwadratowym płótna, ale nawet nieskońconość nie jest tutaj odpowiednim słowem.Może mnoga nieskończoność.Oto dzieło Vincenta van Goga.

Od tamtej pory nie przestałam podziwiać jego żywych żółcieni, ultramaryny i fioletu, którymi stworzył słoneczniki, poddająć się czarowi świata słonecznego poludniowej Francji. Na ten obraz mogę patrzeć wiernie i bezustannie a największe jego oddziaływanie można odebrać podczas słonecznej pogody.Słoneczniki są promieniami słońca, które Vincent zamknął w 1888 roku w swoim obrazie.



"Prawdziwi malarze nie malują rzeczy takimi, jakimi są..oni malują je tak, jak je odczuwają"
V. van Gogh


Oto słoneczniki trochę bardziej cytrynowe, otulone różem, ale w różnym stadium rozwoju -takie, jakimi uwielbiał je Vincent.









"Miewam ...straszną potrzebę..czyż wypowiem  to słowo?...religi.Wychodzę wtedy nocą i maluję gwiazdy."
V.van Gogh


Pod klasycznym niebem



Wybrałam się do nieba...
        Z biletem pełnym nadziei i bagażem smutków poszłam na koncert.Wszystko, co złe zostawiłam za sobą po usłyszeniu zaledwie pierwszych taktów Chamber Philharmonic Europe.Uwiodła mnie melodia skrzypiec solisty Pawła Zuzańskiego. Przy zamkniętych oczach zobaczyłam kolory tej muzyki- odcień głębokiego nieba i zieleni. Od razu pomyślałam o bukiecie z niebieskich irysów, agapanthusa,allium, hortensji i wijącego sie clematisu. Wręcz namacalnie odczułam twórczą energię płynącą prosto z serc muzyków, pełną prawdy i romantyzmu. Melodia każdego utworu przeniosła mnie do minionej epoki.Wszystko to za sprawą doskonałej interpretacji artystów. Kiedy moje zmysły dotykały dzwięków, ja nie mogłam przestać się uśmiechać, uśmiechała się po prostu moja spragniona muzyki dusza.
      Tak łatwo choć na chwile znaleść się w niebie...
Polecam koncerty muzyki klasycznej.

Gdybym miała ułożyć bukiet dla skrzypka, byłby on zielono- niebieski, o okrągłym kształcie.Wyglądałby tak, jak oddziaływała muzyka...







Może powinien być to bukiet ułożony z fantazyjnych irysów?




Chciałabym obdarować muzyków bukietami kwiatów, aby oddać im, choć w małej części tę energię, którą podczas koncertu tak zachłannie i szczęśliwie zabrała moja dusza.

bukiet Miłości

Piękno kwiatów jest ulotne...i to właśnie ich wielka, subtelna wartość.
Uwielbiam obserwować ich zmienność, ukazują one, jak cały świat się zmienia, my się zmieniamy,a tylko Miłość jest stała.Bukiet sprawia że życzone słowa mają większą moc.
Właśnie ściskam w dłoni bukiecik róży Roseraie de L' Hay z mojego ogrodu, szepcząc życzenia.Sam zapach jej sprawia, że czuję się, jakby moje marzenia już się spełniły.Czy trzeba czegoś więcej?Oto cała kwiatoterapia...

Les voila...bukiet dla pięknej Karoli z róż David Austin, słodko pachnących o  fasonie jak z minionej epoki.Układanie tego bukietu było ucztą dla zmysłów, a najwiekszą radością przekazanie go w ręce Karoli.





Pragnąc  obdarować kogoś bukietem, wystarczy tylko zamknąć oczy a bukiet sam sie wymyśli...Bukiet Miłości.


John Wiliam Waterhouse,  My sweet rose