30.12.2012

Straszna noc na Zaogoniu

Tej nocy ksi臋偶yc wisia艂 nad Zaogoniem jak wielka patelnia.

Jarecka obudzi艂a si臋 znienacka w 艣rodku nocy. Chwil臋 nas艂uchiwa艂a, ale w Deszczowym Domu by艂o cicho, wi臋c, jak zwykle gdy w nocy obudzi si臋 bez powodu, zacz臋艂a si臋 modli膰 za zmar艂ych (zazwyczaj zn贸w usypia nim dobrnie do "amen"). Przy s艂owach "w pokoju wiecznym" nagle zapali艂o si臋 艣wiat艂o nad gara偶em i serce Jareckiej zacz臋艂o wali膰 niespokojnie.
Najpierw pomy艣la艂a, 偶e to ten sam z艂odziej, kt贸ry w zesz艂ym miesi膮cu ukrad艂 s膮siadowi ogroomny traktor. Jareccy nie maj膮 traktora, wi臋c czego by szuka艂?
Potem, 偶e to s膮siad Czesiunio zakrada si臋 do gara偶u po d偶em morelowy. I t臋 my艣l odrzuci艂a, bo Czesiunio wzi膮艂 d偶em (kt贸ry Jareccy dostali od Mamy Jareckiej) przypadkiem, poniewa偶 jego d偶em jab艂kowy sta艂 tu偶 obok i wygl膮da艂 bardzo podobnie. Poza tym Czesiuniowa od razu Jareckiej o tej pomy艂ce donios艂a, Jarecka 偶yczy艂a smacznego i zupe艂nie jawnie obieca艂a si臋 odegra膰 cz臋stuj膮c si臋 sa艂atk膮 z og贸rk贸w albo i s艂oikiem kiszonych!
Ale wr贸膰my do 艣wiat艂a, kt贸re w 艣rodku nocy zapali艂o si臋 nad gara偶em.
Jarecka podesz艂a do okna i zobaczy艂a jaki艣 tajemniczy niby-zwierz臋cy kszta艂t skradaj膮cy si臋 przez podw贸rko. Ju偶 mia艂a puka膰 do s膮siada, kt贸ry ma strzelb臋 i w weekendowe ranki je藕dzi na strzelnic臋 ale po raz kolejny dotar艂o do niej, 偶e jest 艣rodek nocy, wi臋c wyskoczy艂a na balkon, rozwar艂a gardziel i bluzn臋艂a tak strrrasznym przekle艅stwem, 偶e gro藕ny zwierz nie zwlekaj膮c pad艂 w 艣nieg i znieruchomia艂.
Zaiste!
Mia艂 racj臋 Niemen, 偶e s艂owem z艂ym mo偶na zabi膰 jak no偶em!

Rano Jareckiej zdawa艂o si臋, 偶e mia艂a straszny sen, ale oto co zobaczy艂a wyszed艂szy na balkon:



Jarecka zesz艂a, zgarn臋艂a truch艂o i zamkn臋艂a si臋 z nim w gara偶u. Kiedy艣 podgl膮da艂a wujka my艣liwego, jak czy艣ci艂 nale偶ne mu poro偶e. Wujek by艂 smutny i Jarecka przysi臋g艂aby, 偶e widzia艂a w jego oczach 艂zy, gdy m贸wi艂, 偶e frajda polowania ko艅czy si臋 w momencie oddania celnego strza艂u. Dziwne, bo zaogo艅ski lis mia艂 w 艣rodku kulki silikonowe i patroszenie go by艂o czynno艣ci膮 zupe艂nie bezkrwaw膮. Tym bardziej Jarecka przerobi艂a toto na ko艂nierz.


W domu opowiedzia艂a Jareckiemu swoj膮 straszn膮 nocn膮 przygod臋 i zaprezentowa艂a ko艂nierz (czy Jarecka m贸wi艂a kiedy艣, 偶e NIGDY nie b臋dzie nosi艂a futra? K艂amliwa kobieta!)
Jarecki wys艂ucha艂, obejrza艂 i powiedzia艂, 偶e si臋 nie liczy, bo prawdziwy ko艂nierz z lisa powinien mie膰 metalowy klips pod lisi膮 brod膮, plastikowe pazurki i szklane oczy.
I tyle mia艂 do powiedzenia 偶onie, kt贸ra nie ul臋k艂a si臋 konfrontacji z dzikim zwierz臋ciem!

29.12.2012

P臋dzle w d艂o艅!

 Marzenia spe艂niaj膮 si臋 w przewrotny spos贸b.
Marzy艂o si臋 kiedy艣 Jareckiej, 偶e za艂o偶y firm臋 i b臋dzie malowa膰 艣ciany- takie tam puby, przedszkola i prywatne wn臋trza. Cudownie beztroski i utopijny to by艂 plan, bo Jarecka nie mia艂a wtedy prawa jazdy, za to mia艂a dw贸jk臋 male艅tas贸w (z czego jedno przy piersi) i gdy wkr贸tce zasz艂a w trzeci膮 ci膮偶臋, sprawa firmy ostatecznie si臋 ryp艂a, ale malowania 艣cian- nie.


 I oto kolejne, jeszcze niedoschni臋te zapewne dzie艂o Jareckich (Jarecki dzielnie nosi艂 puszki, radzi艂, akceptowa艂 i zajmowa艂 si臋 c贸rkami!).
 
W tym pomieszczeniu b臋d膮 si臋 odbywa艂y zaj臋cia... szko艂y rodzenia.
Mia艂o by膰 energetycznie i pasowa膰 do czerwonych i niebieskich materac贸w.
(Jarecka czuje zabobonny l臋k w miejscach przeznaczonych dla ci臋偶arnych, zdaje jej si臋, 偶e si臋 zarazi!)





Ale mo偶e nie ! ;) 
(na wszelki wypadek splun臋艂a dwakro膰 przez lewe rami臋)

Podoba Wam si臋?

28.12.2012

O tym, jak Jarecka robi艂a sobie prezenty

By艂o tak:
Na tydzie艅 przed 艢wi臋tami Jarecka znalaz艂a si臋 w galerii handlowej. Trututu!!! Sama!!!
Nie mia艂a przy sobie nikogo do prowadzenia za r臋k臋, do wiezienia w w贸zku czy cho膰by do patrzenia na艅, czy si臋 nie zgubi. To jest donios艂y fakt, dajmy wi臋c sobie chwil臋 na przetrawienie go i uznanie tej donios艂o艣ci.
...
Skoro wi臋c Jarecka znalaz艂a si臋 ju偶 w pojedynk臋 w galerii handlowej, najpierw zastanowi艂a si臋, w kt贸r膮 stron臋 si臋 uda膰, dok膮d i po co. Poniewa偶 nic jej nie przychodzi艂o na t臋 okoliczno艣膰 do g艂owy, posz艂a sobie przed siebie w nadziei 偶e jej si臋 te prawdy same objawi膮. Wesz艂a do sklepu z ubraniami, obejrza艂a i wysz艂a. Wesz艂a do drugiego i dozna艂a uczucia deja vu, ale znowu obejrza艂a i wysz艂a. W trzecim- rany boskie!- to samo!
By艂oby podobnym do Jareckiej wej艣膰 trzykro膰 do tego samego sklepu i si臋 nie zorientowa膰, ale ponad wszelk膮 w膮tpliwo艣膰 by艂y to trzy r贸偶ne sklepy. A ubrania te same.
Jarecka mia艂a przed sob膮 jeszcze lekko licz膮c p贸艂torej godziny b艂膮kania si臋 po tym labiryncie Minotaura i zacz臋艂a 偶a艂owa膰, 偶e nie wzi臋艂a ze sob膮 ksi膮偶ki, mog艂aby zasi膮艣膰 w pierwszej lepszej kawiarni i odci膮膰 si臋 od nadmiaru bod藕c贸w.
I wtedy, Deus ex machina, odezwa艂 si臋 telefon (bo偶onarodzeniowy cud, 偶e jego d藕wi臋k przebi艂 si臋 przez letitsno艂y i d偶ingylbelsy) i g艂os Szwagierki zapyta艂, czym by tu dziewczynki Jareckie obdarowa膰, czy Jareckiej co艣 takiego przychodzi do g艂owy, a skoro ju偶 jest w duu偶ym sklepie (Szwagierka odpowiednio si臋 na t臋 okoliczno艣膰 zdziwi艂a), to czy w og贸le mog艂aby, hm, kupi膰 im te tam drobiazgi sama?
W艂膮cz wyobra藕ni臋 Czytelniku, by zobaczy膰, jak kamera oddala si臋 od Jareckiej i wida膰, w jakim t艂umie ta kobieta stoi, i jak ten t艂um jest ruchliwy i ha艂a艣liwy i jak j膮 op艂ywa jak g贸rski strumie艅 a ona stoi bezradnie i niewzruszenie, a z g贸ry spada na ni膮 s艂up 艣wiat艂a i rozlega si臋 anielski ch贸r, bo w tym momencie gdy Szwagierka stawia znak zapytania na ko艅cu zdania, wzrok Jareckiej wy艂awia szyld Empiku i Jarecka pod膮偶a za nim jak za gwiazd膮 betlejemsk膮.
A gdy ju偶 si臋 Jarecka znalaz艂a mi臋dzy p贸艂kami z ksi膮偶kami dla dzieci od razu zapomnia艂a 偶e dziewczynki lubi膮 o ksi臋偶niczkach, 偶eby z naklejkami, zagadkami, okienkami i brokatem- o wszystkim tym Jarecka zapomnia艂a, bo postanowi艂a podarowa膰 swoim c贸rkom co艣 cenniejszego ni偶 pi臋kny przedmiot a nawet ni偶 kawa艂ek literatury- postanowi艂a podarowa膰 im czas sp臋dzony z mam膮. Czas, gdy mama siedzi w 艂贸偶ku pe艂nym dzieci i czyta im ksi膮偶k臋, kt贸r膮 j膮 sam膮 cieszy i interesuje. Jarecka oczywi艣cie czyta te偶- wedle 偶yczenia- "Trzy 艢winki" po raz enty, "Czerwonego Kapturka" w kilku wersjach po raz enty, tudzie偶 legendy polskie, a偶 odbija jej si臋 Syrenk膮, ziewa przy tym, wierci si臋, opuszcza ca艂e wersy a potem buziaki- i ucieka, zanim jej Czw贸rka wci艣nie w r臋k臋 "Calineczk臋". Ale zdarza si臋 i tak, 偶e Jarecka sko艅czywszy rozdzia艂 pyta: mo偶e jeszcze jeden? Dziatki zachwycone i wyciszone przystaj膮 rado艣nie- i w艂a艣nie takich chwil dla swoich c贸rek szuka艂a Jarecka na p贸艂kach Empiku.
I znalaz艂a!
Leszek Talko dla Dw贸jki. Oznaczenie "dla fan贸w Miko艂ajka" nie zrobi艂o na Jareckiej 偶adnego wra偶enia, cho膰 jak wiadomo jest fank膮 Miko艂ajka, a jak偶e! Jest te偶 odk膮d pami臋ta fank膮 talentu i dowcipu Leszka Talki, i to przes膮dzi艂o spraw臋. Niemniej fanom Miko艂ajka Jarecka te偶 poleca, Ja艣nie Panicz jest zachwycony.




A to dla Tr贸jki.
Dla niej pi臋knie ilustrowane m膮dre historyjki a dla mamy- tysi膮ce wspomnie艅.
Jarecka omal nie pad艂a z wra偶enia zobaczywszy 偶e s膮 a偶 trzy tomy tego zbioru. Zakupi艂a pierwsz膮, ostrzy sobie z臋by na kolejne
Troch臋 Jareckiej przeszkadza, 偶e format jest prostok膮tny a opracowanie graficzne opowiada艅 oryginalne, w kwadrat. Powstaj膮 bia艂e marginesy z g贸ry i z do艂u...
C贸偶, damy rad臋, jako ten Pitu i Kud艂ata.


I dla Czw贸rki drobiazg:
Pi臋kne ilustracje, sympatyczni bohaterowie.
Zrobiwszy sobie tak udane prezenty Jarecka ju偶 mia艂a si臋 uda膰 do pierwszej lepszej kawiarni by zg艂臋bia膰 lektur臋, ale jej czas wolny  niestety si臋 sko艅czy艂 i pozosta艂o ju偶 tylko wyj艣膰 rodzinie naprzeciw t艂umacz膮c dzieciom, 偶e ten pakunek pod pach膮 to "takie tam, ciocia prosi艂a".









Ale to jeszcze nie koniec o prezentach, jakie sobie zrobi艂a Jarecka, bynajmniej!
Ot贸偶 maj膮 Jareccy Szwagra.
Prezenty dla Szwagra to kategoria sama w sobie. Szwagier lubi prezenty poruszaj膮ce!-ale co go poruszy- nie dojdziesz...
Wi臋c Jarecka zn贸w pomy艣la艂a o sobie a zyskawszy to sta艂e oparcie, ten punkt odniesienia, na setne pytanie Jareckiego "a co dla Szwagra?", odpowiedzia艂a: -Ksi膮偶k臋!
-Jak膮?- pyta Jarecki
-Chrisa Niedentahla!
Jarecka zapali艂a si臋 do tej ksi膮偶ki s艂uchaj膮c jak j膮 sam autor czyta w radiowej Tr贸jce, a i pewnie jak膮 recenzj臋 z ust z艂otoustego Wikinga s艂ysza艂a. I teraz Jarecka czeka a偶 si臋 Szwagier upora z lektur膮 i niechybnie po偶yczy!


Ajm drajwing ho艂m. Nazad.


Podczas gdy Polacy nadal oddawali si臋 艣wi臋towaniu Jareccy ju偶 mkn臋li nazad, na Zaogonie. 
L偶ejsi o Ja艣nie Panicza, obci膮偶eni za to pierogami i ciastami, po pustych drogach (bo Polacy, jako si臋 rzek艂o, 艣wi臋towali), z nadziej膮 na kilka dni odpoczynku od "mamo, mog臋 co艣 upiec?", "mamo, dziewczyny mi ba艂agani膮!" i w og贸le, z nadziej膮.
W Deszczowym Domu zimno, choinka obra偶ona, 偶e j膮 Jareccy ubrali a potem zaraz zgasili lampki i wyjechali.
Na zdj臋ciu dwa z trzech piernik贸w, kt贸re uda艂o si臋 Jareckim obstalowa膰 z dala od z臋b贸w potomstwa. Reszt臋 spotka艂 pospolity los po偶ywienia. 
Z艂ota rybka, kt贸ra spe艂nia 偶yczenia!- podobno, Jareccy jeszcze nie pr贸bowali.
Bia艂y anio艂- jedyny bia艂y na choince w Deszczowym Domu. Nie, to nie Jarecka si臋 zawzi臋艂a i zrobi艂a- dosta艂a go od kole偶anki.
I tegoroczna nowo艣膰- 偶o艂臋dzie ujrzane TU a potem przez Jareck膮 zrobione, sfotografowane, wys艂ane i pokazane TU. A teraz sobie wszystkie wisz膮 na choince i si臋 艣miej膮.





A te piernikowe serca odszyte przez Jareck膮 tego roku z my艣l膮 o choince ju偶 si臋 na niej nie zmie艣ci艂y...

Za to o szopce kto艣 w Deszczowym Domu pami臋ta艂. 
Ja艣nie Panicz.
A skoro w Deszczowym Domu jest i stajenka, i choinka-
Jareccy wzi臋li si臋 do przerwanego podr贸偶膮 艣wi臋towania.
Zapalili wszystkie cztery 艣wiece na wie艅cu adwentowym (obok piernikowe choinki, tradycyjnie wypiekane dla wnuk贸w przez babci臋 Ca艂kiemInn膮).
A dla rozgrzewki uraczyli si臋 tej偶e babci nalewk膮 z aronii.
 I zn贸w 偶ycz膮 wszystkim, kt贸rzy do Deszczowego Domu zagl膮daj膮-

WESO艁EGO 艢WI臉TOWANIA!

23.12.2012

Du偶o "呕", czyli Jarecka si臋 z偶yma i 偶yczy

Tak膮 oto kartk臋 艣wi膮teczn膮 Ja艣nie Panicz przygotowa艂 na szkolny konkurs. Pracowa艂 przez dwa dni, sam sporz膮dzi艂 projekt i wed艂ug niego wykona艂 rzecz ca艂kowicie samodzielnie. Doda膰 trzeba, 偶e Ja艣nie Panicz nigdy o pomoc w takich sprawach nie prosi, jest bardzo przywi膮zany do w艂asnej wizji i 藕le znosi krytyk臋 (i po kim on to ma?). Jarecka ograniczy艂a si臋 do napomnie艅 w stylu "synu, starannie!" oraz, wyra藕nie poproszona, pomog艂a zamocowa膰 domek i choink臋 tak, by trzyma艂y pion, gdy kartka zostanie otwarta.
Zbadaj szczeg贸艂y, Ogl膮daczu- czy widzisz te drzwi z zawiasami i klamk膮? Przemy艣lnie otwierane okna? 艢wi臋tego Miko艂aja przycupni臋tego na saniach ci膮gni臋tych przez zacne zwierz臋ta? I imaginuj sobie, Ogl膮daczu, 偶e zdj臋cie nie przedstawia jeszcze finalnego efektu, bo na niebie sypn臋艂o jeszcze 艣niegiem i wyros艂y jeszcze dwie choinki, i pokry艂y si臋 cekinami ( to te偶 delikatna sugestia Jareckiej, kt贸ra jest absolutnym bo偶onarodzeniowym kiczolubem, niemniej sugestia ta zosta艂a przyj臋ta z entuzjazmem).
Jareck膮, kt贸ra w swoim 偶yciu pos艂a艂a na wszelakie konkursy wiele prac swoich podopiecznych i kt贸re to prace powraca艂y zazwyczaj na tarczy, gn臋bi艂y z艂e przeczucia, ale jeszcze czepia艂a si臋 nadziei, 偶e kto艣 w szanownym jury doceni wk艂ad pracy i u艂a艅sk膮 fantazj臋 Ja艣nie Panicza, a przede wszystkim- niew膮tpliwie samodzielne wykonanie!

Wkr贸tce po tym, jak kartka zosta艂a oddana we w艂a艣ciwe r臋ce, na szkolnym korytarzu pojawi艂a si臋 tablica z nagrodzonymi pracami. Jarecka nie by艂a zaskoczona, 偶e w艣r贸d nich nie znalaz艂a si臋 praca Ja艣nie Panicza. Nie by艂a te偶 zaskoczona, 偶e nagrodzone kartki nie by艂y wykonane przez dzieci, w najlepszym wypadku w艂膮czy艂y si臋 one w wykonanie kartek sk艂adaj膮c niewprawn膮 r臋k膮 podpis.
Jarecka doskonale wie, co potrafi膮 dzieci w tym wieku, jak rysuj膮, jak wycinaj膮 i do jakiego stopnia s膮 w stanie zapanowa膰 nad stron膮 estetyczn膮. Zna t臋 cudown膮 dzieci臋c膮 estetyk臋, kt贸ra ka偶e zape艂ni膰 ka偶de wolne miejsce, ozdobi膰 co tylko si臋 da, u偶y膰 wszystkich kolor贸w i wszystkich znanych technik.
Jarecka nie zetkn臋艂a si臋 nigdy z dzieckiem, kt贸re odsuwa od siebie kolorowe papiery i brokaty na rzecz szlachetnie szarych papier贸w by je nast臋pnie zgrabnie uformowa膰 w subtelny, umowny kszta艂t choinki. Nie potrafi sobie wyobrazi膰 siedmio-,o艣mio-, czy dziewi臋ciolatka, kt贸ry nie czu艂by parcia, 偶eby tak膮 choink臋 przyozdobi膰 kolorami.
Jarecka nie wierzy, 偶e o艣miolatek z w艂asnej nieprzymuszonej woli 艂apie za ig艂臋, aby odszy膰 filcow膮 kartk臋 niby Ewa Minge, cho膰 dzieci Jareckiej te偶 przecie偶 lubi膮 szy膰...

Czy gdzie艣 na 艣wicie istniej膮 konkursy plastyczne DLA DZIECI???- zapytuje Jarecka beznadziejnie.
A mo偶e mo偶na by za jednym razem utworzy膰 dwie kategorie- dzieci i rodzic贸w- tak, by ka偶dy m贸g艂 si臋 artystycznie spe艂ni膰, 偶eby doro艣li nie musieli leczy膰 swoich kompleks贸w wyr臋czaj膮c swoje dzieci w ich szlachetnym trudzie? A kto- pyta dalej Jarecka- w konkursach owych rozstrzyga, 偶e nie rozezna co dziecko a co rodzic?

Kartka Ja艣nie Panicza zawis艂a na pi臋trze, w Salonie Odrzuconych, po艣r贸d feerii wycinanych zupe艂nie nie a propos r贸偶yczek, gryzmolonych brokatowym 偶elem 偶ycze艅 i upa膰kanych klejem wydzieranek. Zacne to by艂o towarzystwo, a偶 si臋 Jarecka u艣miechn臋艂a.

Eny艂ej, Kochani
Wszechwiedz膮cy Narrator i jego bohaterowie, Jareccy 偶ycz膮 wszystkim, absolutnie wszystkim-

                                                      WESO艁YCH 艢WI膭T!!!

22.12.2012

I'm driving home for Christmas

Poni偶sze zdj臋cie nie przedstawia pr贸by wskrzeszenia wypisuj膮cego si臋 wk艂adu.
To rysunek, kt贸ry Jarecka sfotografowa艂a z notesu w kratk臋, jednego z kilku zeszyt贸w i notes贸w zape艂nianych swego czasu przez Jareck膮-Ca艂kiemInn膮 zwi臋z艂ymi gryzmo艂kami. Od 12 roku 偶ycia Ca艂kiemInna pisa艂a pami臋tniki, ale maj膮c lat 15-16, zarzuci艂a t臋 form臋 wyrazu na rzecz RYSOWANIA pami臋tnik贸w, bo nagle objawi艂o si臋 jej, 偶e zestaw kilku kresek wa偶y dla niej tyle, co ca艂e zapisane strony. Mo偶e si臋 to komu wyda膰 艣mieszne, ale wertuj膮c te zeszyty, Jarecka do艣wiadcza wzrusze艅, o kt贸re si臋 ju偶 nie podejrzewa艂a- a to czuje kluch臋 w gardle, a to motyle w brzuchu a nawet-p臋ka jej serce!

Kiedy Jarecka patrzy na ten rysunek, czuje to samo, co czu艂a dzi艣 w nocy przemierzaj膮c Polsk臋 w drodze do Rodzinnego Domu- na 艢wi臋ta.

By艂 rok 1996, Jarecka-Ca艂kiemInna wysiad艂a z poci膮gu w mie艣cie C-D i uda艂a si臋 do pobliskiej pizzerii, 偶eby przeczeka膰 tam najbli偶sze p贸艂 godziny dziel膮ce j膮 od odjazdu kolejnego poci膮gu. Wraca艂a do domu ze szko艂y w mie艣cie B-B, gdzie mieszka艂a w internacie. Jarecka dok艂adnie pami臋ta(bo widzi to jako 偶ywo na rysunku), 偶e mia艂a wtedy na sobie sweter w kolorze atramentu w pomara艅czowe renifery, kt贸ry to sweter sama sobie usztrykowa艂a, i jak膮艣 d艂ug膮 sukni臋, cho膰 to dwudziesty wiek mia艂 si臋 ku ko艅cowi, a nie dziewi臋tnasty. Usiad艂o sobie to dziewcz臋 przy stoliku zam贸wiwszy capuccino, wyj臋艂o kraciasty notesik i gapi艂o si臋 na ludzi. I wtedy w radio rozleg艂a si臋 ta piosenka, a w sercu Ca艂kiemInnej gra艂o akuratnie na t臋 sam膮 nut臋, bo Ca艂kiemInna t臋skni艂a za Domem, i w tej harmonii tego co na zewn膮trz i tego, co w 艣rodku, wzi臋艂a Ca艂kiemInna- jak wida膰 na obrazku- wieczne pi贸ro i wyla艂a t臋 chwil臋 na kratkowan膮 kartk臋, a teraz z niej t臋 chwil臋 wlewa w siebie na powr贸t. I wida膰, 偶e Ca艂kiemInna pochyla si臋 z u艣miechem nad notesem (a Jarecka patrzy na ni膮 jak na w艂asn膮 c贸rk臋), w艂osy wypadaj膮 jej spod chustki a obok stoi kawa z bez膮 piany, i dzi艣 w nocy Jarecka tak samo si臋 w samochodzie u艣miecha艂a i tak samo si臋 cieszy艂a, 偶e jedzie do Domu na 艢wi臋ta.

21.12.2012

Z lekkim po艣lizgiem, na imieniny

Jareck膮 nastroi艂o literacko ju偶 w poprzednim po艣cie, wi臋c mo偶e nie b臋dzie tak zupe艂nie od rzeczy wspomnie膰 Miko艂ajka, skoro p贸艂 Polski (w tym Jareccy) zn贸w oczekuje tego 艢wi臋tego. Wpis na ten temat mia艂 "i艣膰" bli偶ej sz贸stego grudnia, ale tak jako艣 czas pogalopowa艂 i dzi艣, jako remedium na pasztet, choink臋 i bol膮ce plecy, Jarecka pop艂ynie w mi艂e rejony.

Pocz膮tki znajomo艣ci Jareckiej z tym kawalerem ton膮 w pomroce dziej贸w.
Zapewne nie umia艂a jeszcze czyta膰, gdy w Polskim Radio program pierwszy wieczorem, w cyklu "radio dzieciom" czytano fragmenty (a mo偶e i ca艂e rozdzia艂y- w ko艅cu tego kiedy艣 dzieciom nie 偶a艂owano) ksi膮偶ek o Miko艂ajku. Nijakiej fabu艂y ju偶 Jarecka nie pami臋ta z tamtych czas贸w, ale zapami臋ta艂a nastr贸j i dowcip tej postaci, ch艂opca w wieku wczesnoszkolnym, kt贸ry wiedzie najzwyklejsze 偶ycie ucznia. O 偶yciu tym, z w艂asnej perspektywy, opowiada tak zabawnie, 偶e Jarecka ju偶 zaczyna rechota膰 i tak zapewne zostanie do ko艅ca wpisu.
Kilka lat p贸藕niej, gdy ma艂a Jarecka- czyli Ca艂kiemInna- by艂a z rodzicami na jakim艣 festynie, przy stoisku z ksi膮偶kami wybra艂a sobie dwie ksi膮偶ki- w 艂adnej, twardej oprawie, w dodatku kolorowej i z ciekawymi ilustracjami, na kt贸re, jak ka偶de dzieci臋 Jarecka by艂a 艂asa, a jak偶e.
W domu okaza艂o si臋, 偶e sk膮d艣 Jarecka te historie zna...
Na powy偶szym zdj臋ciu le偶y, nadgryziona z臋bem czasu, ksi膮偶ka, o kt贸rej mowa- "Wakacje Miko艂ajka", zdaniem Ja艣nie Panicza najzabawniejsza z ca艂ej serii (a w niej, najzabawniejszy, zdaniem Jareckiej rozdzia艂; Miko艂ajek na wakacjach nad morzem uczestniczy wraz ze zgraj膮 wakacyjnych koleg贸w w zaj臋ciach sportowych na pla偶y. Instruktor wita ch艂opc贸w:"nazywam si臋 Hector Duval"- m贸wi-"a wy?" -"My nie"- odpowiadaj膮 ch艂opcy. Jarecka tarza si臋 ze 艣miechu, wierzaj Czytelniku).

Ja艣nie Panicz okaza艂 si臋 nieodrodnym synem swojej matki w uwielbieniu dla Miko艂ajka, potrafi艂 wch艂on膮膰 tomiszcze w dwa dni a nieustanny rechot utwierdza艂 rodzic贸w w przekonaniu, 偶e syn oddaje si臋 lekturze. Ja艣nie Panicz doszed艂 w swoim fanatyzmie do tego stopnia, 偶e ka偶da realna sytuacja nasuwa艂a mu skojarzenia z jak膮艣 przygod膮 Miko艂ajka (cho膰 s艂owo "przygoda", chyba nie jest najw艂a艣ciwsze- w ko艅cu Miko艂ajek ma zupe艂nie zwyk艂e 偶ycie). Koleg贸w przyr贸wnywa艂 do tych miko艂ajkowych a sam by艂 oczywi艣cie- nomen omen- Miko艂ajkiem. Swoj膮 drog膮 to ciekawe, 偶e najlepsi koledzy Ja艣nie Panicza to zawsze typ Alcesta...

W Deszczowym Domu maj膮 miejsce na przyk艂ad takie sceny:
Ja艣nie Panicz w zamy艣leniu poci膮艂 no偶yczkami r臋kaw swojej koszulki.
Jarecka na ten widok, z wizj膮 znacznie uszczuplonej synowskiej garderoby i zgroz膮: -"Synu!!! Czy tobie si臋 wydaje, ze jeste艣 Gotfrydem?!!"
I wszystko jasne.

Tego lata, w podr贸偶ach bli偶szych i dalszych towarzyszy艂 Jareckim Miko艂ajek w wersji do s艂uchania, absolutnie fantastycznie zagrany przez tat臋 i syna Stuhr贸w. Jarecki nie m贸g艂 si臋 nadziwi膰, 偶e Jarecka mo偶e si臋 艣mia膰 setny raz z tych samych dialog贸w a nawet si臋 irytowa艂, gdy w odpowiedzi na powa偶nie zadane pytanie Jarecka wybucha艂a 艣miechem, bo akurat korepetytor Miko艂ajka wykrzykn膮艂 desperacko "CHRZANI臉 TO!!". Trzeba ten okrzyk us艂ysze膰 w wydaniu Jerzego Stuhra- radzi Jarecka nie przestaj膮c si臋 trz膮艣膰 z uciechy.

Wpis niniejszy nawet nie pr贸buje by膰 recenzj膮 ksi膮偶ek o Miko艂ajku, dwojga autor贸w- Rene Goscinny'ego i Jean Jacquesa Sempe- genialnego ilustratora (Jarecka jest przekonana, ze Miko艂ajek nie mo偶e wygl膮da膰 inaczej ni偶 na jego ilustracjach, dlatego do tej pory nie obejrza艂a filmu na bazie historyjek o Miko艂ajku, cho膰 znajomi m贸wi膮, 偶e dobry). Tak w og贸le wpis mia艂 s艂u偶y膰 prezentacji torby, kt贸r膮 Jarecka wyhaftowa艂a synowi posy艂aj膮c go do klubu malucha, gdy mia艂 trzy lata.
S艂u偶y do dzi艣, bez obciachu.

Zaprawd臋, dobre ksi膮偶ki s膮 dobre w ka偶dym wieku.

20.12.2012

Jarecka i Wiking z radia

Jarecka nienawidzi pi膮tku, to nic nowego.
A jednak! A jednak w tym dniu kilka minut l艣ni niezwyk艂ym blaskiem, kt贸ry opromienia Jareckiej pi膮tkowy zn贸j.
Jedzie sobie Jarecka samochodem, wiezie starszaki na 贸sm膮 do szk贸艂, po tym jak je wcze艣niej obudzi艂a, wyda艂a ubranie, znowu obudzi艂a, nakarmi艂a, zapakowa艂a drugie 艣niadania (a czasem i obiady!), zmusi艂a do ubrania si臋, do zapakowania drugich 艣niada艅, mycia z臋b贸w, ubrania si臋 w kurtki i wyj艣cia z domu, nast臋pnie wr贸ci艂a po zapomnian膮 przez Dw贸jk臋 torb臋 z jedzeniem, wyjecha艂a z gara偶u, zatrzyma艂a si臋 przy wej艣ciu do domu, bo Ja艣nie Panicz zapomnia艂 stroju na wf (o kt贸ry Jarecka pyta艂a przed wyj艣ciem trzy razy)- i kiedy ju偶 sobie dalej "spokojnie"jedzie, opromienia j膮 ten niebia艅ski blask, bo w radio m贸wi Micha艂 Noga艣!
Micha艂 Noga艣 opowiada o ksi膮偶kach tak, 偶e Jarecka najch臋tniej zrobi艂aby zwrot o 180 stopni i uda艂a si臋 wprost do najbli偶szej ksi臋garni by zakupi膰 to, o czym akurat m贸wi, g艂os rozs膮dku jednakowo偶 napomina, 偶e po pierwsze, ksi臋garnie jeszcze s膮 zamkni臋te, a po drugie-
-to naprawd臋 bardzo daleko.
G艂os pana Micha艂a z hozkosznym "eh" nasuwa Jareckiej obraz wielkiego acz 艂agodnego blondyna, w zasadzie ry偶ego; z brod膮, taki typ wikinga, co to na dodatek czyta i opowiada i jeszcze inteligentnie dialoguje z redaktorem Mannem. A to jest w艂a艣nie dla Jareckiej idea艂 m臋skiej urody.
W艂a艣ciwie sk膮d si臋 Jareckiej taki idea艂 wy艂oni艂, nie wiadomo, bo uczciwie musi przyzna膰, 偶e nie zna i nie zna艂a m臋偶czyzny pasuj膮cego do tego opisu, Jarecki za艣 nie jest blondynem i nie nosi brody, czyta ale nie opowiada i nigdy nie mia艂 okazji rozmawia膰 z Wojciechem Mannem( nobody's perfect- wzrusza Jarecka ramionami, bo poza tym Jarecki jest idealny).

A teraz imaginuj sobie, Czytelniku, co Jareck膮 spotka艂o!
By艂o to, zda si臋, kilka dobrych miesi臋cy temu, bo g艂os redaktora Nogasia z radiowej Tr贸jki dobieg艂 j膮 nie w samochodzie a przy 艣niadaniu, w kuchni. Zanurza si臋 wi臋c Jarecka w odm臋t tego g艂osu i jak ju偶 jest z g艂ow膮 unurzana, nagle- co s艂yszy! 偶e jakoby audycj臋 pokazuje telewizja! Jaki艣 program typu "pytanie czy herbata" czy "kawa na 艣niadanie"! Biegnie Jarecka co si艂 do salonu, ma blisko ale kr臋to wi臋c ledwie wyrabia na zakr臋tach a serce jej wali, bo ju偶 tylko chwila dzieli j膮 od ujrzenia obiektu swoich westchnie艅 na w艂asne oczy! W艂膮cza Jedynk臋- i jest!
Oto, co si臋 ukaza艂o oczom Jareckiej w ten pi膮tkowy, jasny poranek:




No i w zasadzie wszystko si臋 zgadza. Broda jest, nawet jakby ry偶a.

Kocham pana, panie redaktorze!

P.S. Szukaj膮c tego zdj臋cia w internecie, Jarecka  dowiedzia艂a si臋, 偶e Micha艂 Noga艣 jest od niej tylko o rok starszy. To przywiod艂o j膮 do gorzkich rozwa偶a艅 na temat w艂asnej Jareckiej kariery zawodowej, realizacji swoich pasji i up艂ywu czasu w og贸le...

16.12.2012

Uwaga!!!! St臋偶ony bana艂!!!

C贸偶 mo偶na robi膰 w trzeci膮 niedziel臋 Adwentu?
Po艂owa populacji robi pewnie to, co Jareccy:






Pozdrowienia z Deszczowego Domu!

Nowi go艣cie


Z rana Jarecka wychodzi na mro藕ny balkon wywiesi膰 po艣ciel Dw贸jki (celem neutralizacji roztoczy) i zastaje tam zazwyczaj Przytulasa, kt贸ry gimnastykuje si臋 na mrozie.
Przytulas bardzo o siebie dba, co rano biega do sklepu na rogu i z powrotem ( ale nic nie kupuje, bo nie mo偶e si臋 dogada膰 ze sprzedawczyni膮) i obowi膮zkowo wykonuje sto podci膮gni臋膰 na sznurze do bielizny.
Jareckiej nie umkn臋艂o jednak, 偶e kot jest podekscytowany i kogo艣 wygl膮da...
Jarecka obstawia艂a pocz膮tkowo t臋 baletnic臋, ale ona zdaje si臋 wybra艂a tego bufonowatego pi艂karza, z Dortmundu chyba.
Sprawa wkr贸tce si臋 wyja艣ni艂a i Jareccy zacz臋li rozwa偶a膰 jednak legalizacj臋 kociego hostelu. Bo oto nie dalej jak w pi膮tek znalaz艂a Jareckiego w pracy ta oto para. Przyjechali z jakiego艣 skandynawskiego kraju, m贸wili du偶o 'O" z dwoma kropeczkami i "A" z dwoma kropeczkami i du偶o si臋 艣miali ( tak podobno w Skandynawii maj膮, chocia偶 Jarecka wie, 偶e na p贸艂nocy to si臋 raczej popada w depresj臋, a teraz dni s膮 kr贸tkie nawet w Polsce). Trudno by艂o ich zrozumie膰, ale- spryciarze!- mieli karteczk臋 z adresem Deszczowego Domu i trafiliby tam cho膰by taks贸wk膮. Dobrze jednak, 偶e jakim艣 cudem Przytulas pokierowa艂 ich do pracy Jareckiego, bo Deszczowy Dom to ju偶 druga strefa taxi, a mo偶e i trzecia.





Strasznie fajne koty, no naprawd臋!

13.12.2012

Co Jarecki robi, gdy nie ma go w domu

Co Jarecki robi, jak nie ma go w domu, tego Jarecka do ko艅ca nie wie.
Na pewno pracuje, bo jak膮艣 wyp艂at臋 dostaje i sk艂adki ubezpieczeniowe s膮 op艂acane, co mo偶e Jarecka sprawdzi膰 je偶d偶膮c z dzie膰mi do lekarza. 
Robi zakupy, czego dowodem s膮 te zakupy w艂a艣nie. Ale czy Jarecki p艂ywa w basenie- na to Jarecka dowodu nie ma, za to na malowanie Bajkowych K膮cik贸w- tak.

Wszystko zacz臋艂o si臋 jakie艣 cztery lata temu. W pi膮tek rano Jarecki wychodzi艂 jak zwykle do pracy ale wraca艂 ju偶 w 艣rodku nocy by przespa膰 si臋 kilka godzin i zn贸w znikn膮膰 na ca艂膮 sobot臋. Jarecka obstawiona drobnym potomstwem i pozbawiona m臋偶owskiego wsparcia nie mog艂a jednak sobie pozwoli膰 na luksus narzekania. Gdy tylko zaczyna艂a swoj膮  偶a艂osn膮 opowie艣膰 w oczach s艂uchacza pojawia艂 si臋 b艂ysk zainteresowania, kt贸ry przeradza艂 si臋 w zachwyt nad Jareckim i Jarecka porzuca艂a nadziej臋 na wsp贸艂czucie. "Przecie偶 on pomaga dzieciom! Jaki bezinteresowny!"
Jarecki bowiem wraz z grup膮 znajomych jako wolontariusz maluje dzieci臋ce oddzia艂y szpitalne. 
"No tak si臋 urz膮dzi膰"-pomstowa艂a w duchu Jarecka-"pomaga膰 dzieciom nie ogl膮daj膮c ich na oczy... Cudnie!"
I tak czas sobie mija艂, Jarecki sobie malowa艂, Jarecka pomstowa艂a a偶 zdarzy艂o si臋, 偶e wolontariusze dostali niestandardowe zam贸wienie. K膮cik, z za艂o偶enia miejsce rekreacji dla chorych dzieci mia艂 tym razem s艂u偶y膰 m艂odzie偶y. Szablon sponsora przewidziany dla dzieci, w motylki, kwiatki i literki nie nadawa艂 si臋. Poproszono wi臋c o pomoc Jareck膮 i si臋 zacz臋艂o. Jarecka zmodyfikowa艂a nieco szablon, zamiast zarys贸w drzew i zameczk贸w zaproponowa艂a panoram臋 du偶ego miasta, a literki i kwiatki zast膮pi艂a kolorowymi balonami (takimi, w kt贸rych si臋 lata). Kilkumiesi臋czna Czw贸rka zosta艂a podst臋pnie wra偶ona swojej Matce Chrzestnej wraz z butl膮 i zapasem mleka a Jarecka osobi艣cie wzi臋艂a udzia艂 w realizacji tego projektu. Od tamtej pory, je艣li si臋 trafi K膮cik bli偶ej Deszczowego Domu, Jarecki zasuwa tam z wa艂kami, wkr臋tarkami i czym tam jeszcze, a gdy ju偶 艣ciany s膮 g艂adkie, czyste i pi臋kne, zmienia go Jarecka i maluje te tam kwiatki i robaczki.

Razu pewnego do wolontariuszy z brygady Jareckiego zwr贸cono si臋 z takim zadaniem:
Odnowi膰, pomalowa膰, upi臋kszy膰 kawa艂ek korytarza w Wielkim Szpitalu.

I tu nale偶y zrobi膰 wtr臋t. Wielki Szpital Dla Dzieci naprawd臋 jest wielki. Ma kilometry niskich, przyt艂aczaj膮cych korytarzy i J贸zef K musia艂 si臋 w swojej koszmarnej przygodzie czu膰 tak, jak czuj膮 si臋 rodzice pierwszy raz wpuszczeni w tryby tej maszyny. I nie tylko pierwszy raz, ilekro膰 bowiem Jarecka opuszcza to miejsce po jakiej艣 wizycie u specjalisty, do ko艅ca dnia jest ju偶 absolutnie do niczego. Gdy przeje偶d偶a obok tego miejsca noc膮, na widok o艣wietlonych pi臋ter w艂os je偶y jej si臋 na g艂owie- tak niewyobra偶alna jest ilo艣膰 cierpienia, jakie mie艣ci w sobie ten budynek.

A ten kawa艂ek korytarza, co go Jarecki mia艂 pomalowa膰 znajduje si臋 na bloku operacyjnym. Miejsce, w kt贸rym cierpi膮cy rodzice czekaj膮 na Najwa偶niejsze Wie艣ci.
I zn贸w Jarecka siad艂a do projektu a 偶e potrafi sobie wyobrazi膰 cierpienie rodzica dziecka na skraju 偶ycia i 艣mierci, wpu艣ci艂a tym zn臋kanym ludziom, do tej strasznej poczekalni du偶o powietrza. 
呕eby mogli troch臋 odetchn膮膰.












Z tego miejsca Jarecka pozdrawia szczeg贸lnie Beat臋 i Rafa艂a, bez kt贸rych- co by to by艂o?
Szesna艣cie K膮cik贸w, szesna艣cie przepracowanych weekend贸w, niezliczone zakupy, przewo偶enie, 艂adowanie, skr臋canie, malowanie, meblowanie- i u艣miech! A wszystkim, co ich Jarecka spotka艂a w K膮cikach pozdrowienia 艣le ta oto mewa :))) Rafa艂ow膮 r臋k膮 poczyniona :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...