niedziela, 29 czerwca 2014

Przestrzelili ci plecak?

,,Od dwudziestu lat przygotowuj臋 si臋 na 艣mier膰 swojego m臋偶a, 
jestem ju偶 prawie gotowa"*
Uwielbiam czyta膰 reporta偶e. Zawsze chcia艂am wiedzie膰 o tym, co dzieje si臋 poza zasi臋giem mojego wzroku, tu偶 za kurtyn膮, lini膮 frontu czy za granic膮, kt贸ra, jak zauwa偶y艂a Zofia Na艂kowska, dla ka偶dego oznacza co艣 innego. Nigdy jednak nie zastanawia艂am si臋 nad tym, co prze偶ywa kto艣, kto je pisze. Dla mnie 贸w ,,kto艣" by艂 bohaterem, kt贸ry spe艂nia艂 swoje marzenia, 偶y艂 inaczej i ,,bardziej" ni偶 ja - zwyk艂a 艣miertelniczka. Dopiero dzi臋ki lekturze ksi膮偶ki Anny Wojtachy zatytu艂owanej ,,Kruchy l贸d" zrozumia艂am, 偶e reporter nie jest Supermanem, kt贸rego zrani膰 mo偶e jedynie kryptonit, 偶e jest on cz艂owiekiem, kt贸rego zabi膰 mo偶e pocisk, mina, czy wreszcie od艂amek, kt贸ry Merabowi Kakubawie oderwa艂 g艂ow臋 razem z ko艂nierzykiem. 

W ko艅cu dotar艂o do mnie, 偶e korespondent wojenny, reporter, dziennikarz wojenny, jakby go nie nazwa膰, jest stworzeniem 艣miertelnym, po艣wi臋caj膮cym si臋 dla wy偶szego dobra (kt贸rym nie mog艂a by膰 tylko INFORMACJA, on chcia艂 zbawi膰 艣wiat, a nie tylko jako pierwszy napisa膰 depesz臋 o WYDARZENIU, to by by艂o zbyt mia艂kie). Oczywi艣cie dalej si臋 myli艂am, ale by艂am ju偶 coraz bli偶ej prawdy. W swoich rozmy艣laniach nie dopuszcza艂am jednak do my艣li tego, co czuje rodzina dzielnego dziennikarza. Wydawa艂o mi si臋, 偶e jego bliscy powinni by膰 dumni, 偶e s膮 spokrewnieni z kim艣 takim. Jak zwykle wszystkie moje romantyczne wyobra偶enia rozwia艂o samo 偶ycie. I Gra偶yna Jagielska

Wojciech Jagielski to jeden z najlepszych polskich reporter贸w. Jego teksty, zar贸wno artyku艂y jak i ksi膮偶ki, s膮 proste i genialne. Takie, jakie powinny by膰. Jagielski uczestniczy艂 w pi臋膰dziesi臋ciu trzech wojnach, jego 偶ona w 偶adnej. Dlaczego to ona trafi艂a do zamkni臋tego o艣rodka z objawami stresu bojowego?

Na to pytanie postanowi艂a odpowiedzie膰 przede wszystkim sobie sama zainteresowana. Aby tego dokona膰 postanowi艂a podda膰 si臋 leczeniu psychiatrycznemu, a nast臋pnie napisa膰 ksi膮偶k臋 - ,,Mi艂o艣膰 z kamienia". Raczej nie mo偶emy nazwa膰 tej pozycji autobiografi膮, poniewa偶 opisuje ona jedynie pojedyncze wycinki z 偶ycia Gra偶yny, Wojtka i Lucjana - poznanego w o艣rodku towarzysza pisarki, kt贸ry dwa razy zabi艂 m臋偶a swojej c贸rki. Skoki narracji i stan贸w psychicznych autorki powoduj膮 zagubienie, ci臋偶ko tylko stwierdzi膰, czy w 艣ledzeniu akcji ksi膮偶ki, czy we w艂asnych rozmy艣laniach, kt贸re przy lekturze takiej ksi膮偶ki pojawiaj膮 si臋 niezale偶nie od naszych zamierze艅. Mam jednak wra偶enie, 偶e najbardziej poruszy艂o mnie niekoniecznie to, co Jagielska sama najprawdopodobniej zakwalifikowa艂a jako poruszaj膮ce. Wci膮偶 najbardziej szokuje mnie to, z czym musz膮 mierzy膰 si臋 korespondenci wojenni i to, 偶e powoli staje si臋 o ich codzienno艣ci膮, kt贸rej nie s膮 w stanie zrozumie膰 ich bliscy. Przynajmniej raz na kilkana艣cie stron pisarka wspomina o tym, 偶e nie potrafi艂a zrozumie膰 swojego m臋偶a. Ch艂on臋艂a z jego opowie艣ci wszystko to, co w nich najstraszniejsze - regularnie gwa艂con膮 przez Rosjan Taj臋 i kilkuletniego Samuela z Nigerii, kt贸ry zamordowa艂 swoich rodzic贸w oraz oczywi艣cie zdekapitowanego Meraba Kakubaw臋. Wszyscy oni rozgo艣cili si臋 w jej domu i sprawiali, 偶e czekanie na telefon zawiadamiaj膮cy o 艣mierci m臋偶a by艂o jeszcze bardziej uci膮偶liwe.

Jakbym mia艂a napisa膰 w dw贸ch s艂owach, o czym jest ta ksi膮偶ka bez wahania napisa艂abym, 偶e jest to ksi膮偶ka o czekaniu. Czy na Wojtka, czy raczej na jego 艣mier膰, nie wiem. Pisarka r贸wnie偶 nie jest tego pewna, dlatego w pe艂ni zrozumia艂a jest jej decyzja o wydaniu kolejnej ksi膮偶ki - ,,Anio艂y jedz膮 trzy razy dziennie". ,,Mi艂o艣膰 z kamienia" nie wyja艣nia wszystkiego ani swojej tw贸rczyni, ani czytelnikom. Stanowi ona sugestywny opis prze偶y膰 i uczu膰 autorki, kt贸ra pr贸bowa艂a przyoblec je w such膮 form臋 reporta偶u. Wysz艂a z tego do艣膰 szokuj膮ca mieszanka, kt贸r膮 ci臋偶ko jest jednoznacznie zdefiniowa膰. Ksi膮偶ka Jagielskiej raczej nie sprawi, 偶e nie b臋d臋 mog艂a spa膰 po nocach. Wci膮偶 bli偶sza jest mi tw贸rczo艣膰 jej m臋偶a, ale nie 偶a艂uj臋 tego, 偶e przez kilka godzin podgl膮da艂am ich 偶ycie. Sporo dowiedzia艂am si臋 nie tylko o ich problemach, ale i o ich mi艂o艣ci. Bo nie licz膮c czekania, jest to r贸wnie偶 ksi膮偶ka w艂a艣nie o mi艂o艣ci.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Polacy nie g臋si i Nie tylko literatura pi臋kna

***
*Gra偶yna Jagielska, Mi艂o艣膰 z kamienia, Krak贸w 2013 (fragment z ok艂adki).
Gra偶yna Jagielska ,,Mi艂o艣膰 z kamienia", Wydawnictwo Znak, Krak贸w 2013, stron 206. 

czwartek, 26 czerwca 2014

,,To nie transport publiczny, tylko wojna"*

呕ycie niekt贸rych ludzi jest tak obfite w przygody, 偶e mo偶na nimi obdzieli膰 co najmniej kilka os贸b. Na te przygody sk艂adaj膮 si臋 podr贸偶e, niezwyk艂e zbiegi okoliczno艣ci, niepospolite znajomo艣ci. My艣l臋, 偶e najbardziej zapada nam w pami臋膰 to, co wymieni艂am jako drugie w kolejno艣ci - zbiegi okoliczno艣ci, kt贸re s膮 przyczyn膮 najciekawszych i najbardziej nies艂ychanych historii, kt贸re powtarza si臋 innym z wypiekami na twarzy. Najbardziej niepokoj膮ce, a zarazem najbardziej wyj膮tkowe s膮 sytuacje, gdy ca艂e czyje艣 偶ycie determinowane jest przez niespodziewane sploty wydarze艅. W ko艅cu znane jest wszystkim powiedzenie: Chcesz roz艣mieszy膰 Boga? Opowiedz mu o swoich planach.  

Tomasz Morawski te偶 co艣 w 偶yciu planowa艂. Szko艂a 艣rednia, studia na AGH, a potem spokojna praca na uczelni. Taki mia艂 zamiar. Zna艂 on jednak j臋zyk angielski, wi臋c m贸g艂 przygotowywa膰 t艂umaczenia dla koleg贸w, a ci odwzajemnili mu si臋 propozycj膮 wyjazdu do Austrii, oczywi艣cie jako reprezentacja organizacji studenckiej. W Austrii Morawski pozna艂 jednego z niedawnych okupant贸w Polski, innych Polak贸w, nieskorych jednak do integracji, oraz Skandynaw贸w, z kt贸rymi  znajomo艣膰 powiod艂a go daleko. A偶 do Ekwadoru.

Swoj膮 niespokojn膮 m艂odo艣膰 Tomasz Morawski opisa艂 w ksi膮偶ce Uciekinier. Jest to pr贸ba autobiografii, w kt贸rej nie przeczytamy o wi臋kszo艣ci kamieni milowych biografii autora. Morawski opowiada g艂贸wnie o swojej codzienno艣ci, o swoich zwi膮zkach z Krakowem, o przyja藕ni z artystami Piwnicy pod Baranami i z grup膮, kt贸ra jako pierwsza w historii pokona艂a kajakiem kanion Colca w Peru. Nikt nie zosta艂 jednak wymieniony z nazwiska. Musimy zadowoli膰 si臋 wskaz贸wkami i enigmatycznymi wspomnieniami o tajemniczej Ewie czy charyzmatycznym liderze wyprawy.
,,Tomek Morawski to cz艂owiek zwariowany, b艂yskotliwy, pe艂en humoru podczas biesiad, ale te偶 na wskro艣 dobry i empatyczny (...). I taka te偶 jest ta ksi膮偶ka - weso艂a, cho膰 niepozbawiona refleksji nad ca艂ym pokoleniem Polak贸w, kt贸rzy wyje偶d偶ali z naszego kraju w poszukiwaniu lepszego 艣wiata (...). Ksi膮偶k臋 czyta si臋 tak, jak s艂ucha si臋 Tomka. Jest prawdziwie i bez zad臋cia "
Powy偶szy cytat zawiera wypowied藕 Martyny Wojciechowskiej zamieszczon膮 na ok艂adce Uciekiniera. Nie jestem w stanie stwierdzi膰, jakim cz艂owiekiem jest Tomasz Morawski, ale zgadzam si臋 z pozosta艂膮 cz臋艣ci膮 stanowiska podr贸偶niczki. Morawski pisze dok艂adnie tak, jak m贸wi. Czytaj膮c jego ksi膮偶k臋, mia艂am wra偶enie, 偶e s艂ucham opowie艣ci wujka czy znajomego rodzic贸w, kt贸ry opowiada mi o swoim barwnym 偶yciu. Opowiadanie ustne charakteryzuje si臋 wyst臋powaniem pojedynczych, urywanych zda艅 i tak te偶 wygl膮da narracja autora. Na pocz膮tku ci臋偶ko jest do niej przywykn膮膰, ale po up艂ywie kilkunastu stron wszystko jest ju偶 w porz膮dku i czytelnik przyzwyczaja si臋 do gaw臋dziarskiego stylu Morawskiego. 

Na pochwa艂臋 zas艂uguje oprawa graficzna tej ksi膮偶ki, szczeg贸lnie interesuj膮ce s膮 india艅skie ornamenty, kt贸re w mniejszym lub wi臋kszym stopniu ozdabiaj膮 ka偶d膮 stron臋. Na nieco mniej pochwa艂 zas艂uguje ok艂adka, kt贸ra mo偶e zmyli膰 potencjalnego czytelnika i zniech臋ci膰 go do lektury. Dzisiaj Tomasz Morawski jest Honorowym Konsulem RP w Quito (stolicy Ekwadoru). Droga, kt贸ra go do tego doprowadzi艂a by艂a kr臋ta i wyboista, ale uda艂o si臋. Autora znam tylko z tej ksi膮偶ki. Skusi艂am si臋 na jej lektur臋, dlatego 偶e jego 偶ycie przypomina losy setek innych uciekinier贸w, kt贸rzy byli zmuszeni do ryzyka i podejmowania trudnych decyzji. Morawski podj膮艂 w艂a艣ciwe.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Za egzemplarz tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 Stowarzyszeniu Fragile. 

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Polacy nie g臋si, Z liter膮 w tle i Nie tylko literatura pi臋kna

poniedzia艂ek, 23 czerwca 2014

Rozum i wiara? Wiara w co?

Ksi膮偶ki katolickie nie ciesz膮 zbyt wielk膮 popularno艣ci膮 w艣r贸d polskich czytelnik贸w. Kojarz膮 nam si臋 one z religijn膮 papk膮, kt贸rej autorowi wydaje si臋, 偶e posiad艂 wszystkie rozumy i dzi臋ki temu ma prawo m贸wi膰 nam, jak powinni艣my 偶y膰. Na szcz臋艣cie, od kilku lat pisarze katoliccy pisz膮 ju偶 inaczej i staraj膮 zbli偶y膰 si臋 do czytelnika, a nie tylko wytyka膰 mu b艂臋dy. Mimo to, do艣膰 d艂ugo nie si臋ga艂am po publikacje zaliczaj膮ce si臋 do tego typu, stereotypy by艂y silniejsze. Dopiero niedawno zdecydowa艂am si臋 przeczyta膰 jedn膮 z nich i na dodatek niejako przez pomy艂k臋. 

Gdy dosta艂am propozycj臋 zrecenzowania ksi膮偶ki, kt贸rej autorami s膮 obecny papie偶 Jorge Mario Bergoglio, rabin Abraham Sk贸rka i dr Marcelo Figueroa, cz艂onek Ko艣cio艂a prezbiteria艅skiego San Andres, zatytu艂owan膮 Rozum i wiara. Modlitwa. Godno艣膰. Solidarno艣膰 by艂am pewna, 偶e b臋dzie  ona dotyczy艂a postrzegania tych warto艣ci w reprezentowanych przez autor贸w odmianach chrze艣cija艅stwa. Jak si臋 okaza艂o, r贸偶nice pomi臋dzy tymi wyznaniami nie odegra艂y w tej ksi膮偶ce wi臋kszej roli. Najwa偶niejsze s膮 w niej odpowiedzi na pytania: czym w艂a艣ciwie s膮 wiara, modlitwa, godno艣膰 i solidarno艣膰?

Na t臋 ksi膮偶k臋 sk艂ada si臋 zapis rozmowy, kt贸r膮 w jednym z program贸w telewizyjnych przeprowadzili wy偶ej wymienieni panowie. Ca艂o艣膰 podzielona jest na cztery rozdzia艂y zatytu艂owane tak, jak kolejne cz臋艣ci tytu艂u ksi膮偶ki. Wypowiedzi rozm贸wc贸w s膮 do艣膰 d艂ugie, co najmniej kilkunastowersowe. Mo偶na wyczu膰 w nich szacunek dla pozosta艂ych dyskutant贸w, brak wywy偶szania si臋 i postawy ,,to ja jestem tu najwa偶niejszy". Wspaniale jest zapozna膰 si臋, z rozmow膮 os贸b, kt贸re rzeczywi艣cie rozmawia膰 potrafi膮. 

Wszystkie poruszane problemy wyja艣niane s膮 w odniesieniu do chrze艣cija艅stwa, cho膰 podmiotem wszystkiego tego, co powinno czyni膰 si臋, aby - powiedzmy - odpowiednio pojmowa膰 godno艣膰, jest cz艂owiek, a nie tylko chrze艣cijanin. Nie jest wi臋c powiedziane, 偶e muzu艂manin czy ateista nie mo偶e dba膰 o swoj膮 godno艣膰. Bardzo podoba mi si臋 ten zabieg. W ko艅cu nie tylko wierz膮cy s膮 dobrymi lud藕mi, o czym zdaje si臋 czasami zapomina膰 cz臋艣膰 dziennikarzy zwi膮zanych z tematyk膮 religijn膮. Pomimo tego, 偶e w tytule tej ksi膮偶ki widniej膮 wyj膮tkowo g贸rnolotne i szumne s艂owa, czytaj膮c zapis rozmowy autor贸w, czytelnik czuje si臋 niczym pods艂uchiwacz, kt贸ry akurat natkn膮艂 si臋 na dyskutuj膮cych na te, a nie inne tematy, dobrze znaj膮cych si臋 ludzi, a nie jak ucze艅. 
,,B贸g nie umie艣ci艂 ludzi w sferze przyrody niczym przedmioty swojej rozrywki, zostawiaj膮c ich samych i daj膮c im instrukcj臋, 偶eby potem usi膮艣膰 na chmurze i pokazywa膰, co robi膮 藕le, a co dobrze "*
Zdaj臋 sobie spraw臋 z tego, 偶e po t臋 ksi膮偶k臋 si臋gn膮 jedynie ci, kt贸rzy chocia偶 troch臋 interesuj膮 si臋 tematyk膮, kt贸r膮 ona porusza. Religia i wszystko, co z ni膮 zwi膮zane maj膮 to do siebie, 偶e aby w jaki艣 spos贸b si臋 nimi zaj膮膰, trzeba  chocia偶 troch臋 si臋 nimi ciekawi膰. Je艣li wi臋c nale偶ycie do tej religijnozno艣nej grupy, to mog臋 zar臋czy膰, 偶e nie zawiedziecie si臋 na tej ksi膮偶ce. Reszcie takiego por臋czenia nie z艂o偶臋, poniewa偶 wydaje mi si臋, 偶e pomimo zalet tej publikacji, kt贸re wymieni艂am, mimo wszystko oscylowanie jedynie wok贸艂 tych czterech temat贸w, niezbyt zainteresowanych nimi czytelnik贸w mo偶e nieco znudzi膰. Wszystkim pozosta艂ym oraz wielbicielom literackich i/lub 艣wiatopogl膮dowych eksperyment贸w, polecam Rozum i wiar臋... i 偶ycz臋 mi艂ej lektury.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Za egzemplarz tej ksi膮偶ki serdecznie dzi臋kuj臋 Wydawnictwu M

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Nie tylko literatura pi臋kna, Z liter膮 w tle.

*Jose Mario Bergoglio, Abraham Sk贸rka, Marcelo Figueroa, Rozum i wiara. Modlitwa. Godno艣膰. Solidarno艣膰, Krak贸w 2014, s. 71.

艣roda, 18 czerwca 2014

,,Mo偶e w ten spos贸b mama urodzi go jeszcze raz"*

Ci臋偶ko jest pisa膰 o kontrowersyjnych wydarzeniach z czas贸w PRL-u. Nie licz膮c samych zainteresowanych, nikt nie wie, jak by艂o naprawd臋. Kto strzela艂? Kto podpisa艂? Kto zdradzi艂? Kto odpowie? Wszelkie pr贸by odpowiadania na te pytania ko艅cz膮 si臋 awantur膮 z politycznym podtekstem. Ksi膮偶ki, kt贸re w jakikolwiek spos贸b poruszaj膮 ten temat, reklamowane s膮 jako ,,szokuj膮ce" i zazwyczaj wzbudzaj膮 dwudniow膮 dyskusj臋 w programach informacyjnych i wzruszenie ramion ich odbiorc贸w. Czy o PRL-u nie mo偶na pisa膰 niesensacyjnie? 

Miros艂aw Tomaszewski udowadnia, 偶e tak. Jednym z w膮tk贸w jego Marynarki s膮 wydarzenia z grudnia '70. Wydaje si臋, 偶e jest to motyw najwa偶niejszy, jednak pojawia si臋 on na kartach tej ksi膮偶ko dopiero oko艂o setnej jej strony. Na pocz膮tku powie艣ci poznajemy tajemniczego m臋偶czyzn臋, kt贸ry zostaje zamordowany przez r贸wnie zagadkowych ludzi, kt贸rzy wtargn臋li do jego mieszkania w poszukiwaniu koperty z nieznan膮 zawarto艣ci膮. Na to, kim byli zab贸jcy, co znajdowa艂o si臋 w kopercie i kim w艂a艣ciwie by艂 zamordowany, przyjdzie czytelnikowi sporo poczeka膰. 

Marynarka sk艂ada si臋 z kilkudziesi臋ciu kr贸tkich rozdzia艂贸w, kt贸rych akcja poci臋ta jest na kilka w膮tk贸w fabularnych, kt贸re pod koniec ksi膮偶ki splataj膮 si臋 w ca艂o艣膰. Dzi臋ki temu zabiegowi  ksi膮偶k臋 czyta si臋 naprawd臋 szybko i ci臋偶ko jest si臋 od niej oderwa膰, zw艂aszcza je艣li zainteresuje si臋 jednym z opisywanych w膮tk贸w. Moj膮 uwag臋 zwr贸ci艂y losy Karola, biznesmena, kt贸rego c贸rka zwi膮za艂a si臋 z aroganckim karierowiczem. Inne postacie wa偶ne dla rozwoju akcji tej powie艣ci to Adam, zapomniana ju偶 gwiazda zespo艂u rockowego oraz Nina, pseudoambitna dziennikarka. Co by艂y muzyk i pracownica prowincjonalnej gazety mog膮 mie膰 wsp贸lnego z grudniem '70 i ca艂kiem ,,艣wie偶ym" morderstwem? To si臋 jeszcze oka偶e. 

Wspomnia艂am ju偶 o tym, 偶e Marynark臋 czyta si臋 bardzo szybko i w gruncie rzeczy przyjemnie. Nie jest to jednak ksi膮偶ka pozbawiona wad. Jedn膮 z nich s膮 do艣膰 sztampowi bohaterowie. Irytuj膮ca Nina jest przedstawiona jako ambitna, niezwykle inteligentna i ironiczna dziennikarka. Niestety, wi臋kszo艣膰 jej wypowiedzi jest do b贸lu przewidywalna i jakby przepisana z ksi膮偶ek, w kt贸rych wyst臋puj膮 podobnego typu postacie. Nina opr贸cz tego, 偶e jest ,,ponad" jest te偶 zafascynowana Adamem, kolejnym inteligentnym, tajemniczym typem, kt贸rego nikt nie potrafi rozgry藕膰. Najbardziej oryginaln膮 postaci膮 jest wspomniany ju偶 przeze mnie Karol, bezwzgl臋dny cz艂owiek interes贸w, kt贸ry ma swoje ludzkie oblicze oraz tajemnicz膮 przesz艂o艣膰. Trzeba jednak przyzna膰, 偶e postacie tej ksi膮偶ki, jakie by nie by艂y, nie pojawiaj膮 si臋 w niej przypadkiem, praktycznie ka偶da z nich, nie licz膮c oczywi艣cie postaci epizodycznych, ma jakie艣 zadania do wykonania i stanowi poszlak臋 pomocn膮 w rozwi膮zaniu kilku zagadek, kt贸re pojawiaj膮 si臋 w toku akcji.

Marynarka zaskoczy艂a mnie wyja艣nieniem tytu艂u (by艂am pewna, 偶e chodzi w nim o marynark臋 wojskow膮, a nie o ubi贸r) i subtelno艣ci膮 w przedstawieniu wydarze艅 grudnia '70. Rozczarowali mnie za to bohaterowie, kt贸rzy nie zostali zbyt dok艂adnie i oryginalnie opisani. Mimo tego nie 偶a艂uj臋, 偶e zdecydowa艂am si臋 si臋gn膮膰 po t臋 ksi膮偶k臋. Nie zostanie ona w mojej pami臋ci na lata, ale sp臋dzi艂am przy niej kilka bardzo mi艂ych godzin. Nie czuj臋, 偶e zmarnowa艂am ten czasu, cho膰 oczekiwa艂am czego艣 wi臋cej. Polecam przeczyta膰 t臋 ksi膮偶k臋 w ci膮gu kilku rzeczywi艣cie wolnych godzin. Odpoczniecie przy niej, ale nie b臋dziecie mieli poczucia, 偶e ta lektura nic Wam daje. W ko艅cu s膮 rzeczy i wydarzenia, o kt贸rych nie mo偶na zapomnie膰. 

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytania i pozdrawiam,
Franca

Za mo偶liwo艣膰 przeczytania i zrecenzowania tej ksi膮偶ki dzi臋kuj臋 bardzo wyrozumia艂ej i cierpliwej Marii Zofii Tomaszewskiej.

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Polacy nie g臋si i Z liter膮 w tle

poniedzia艂ek, 9 czerwca 2014

,,Nie wszystko z艂oto, co si臋 艣wieci z g贸ry"*

Nie wiadomo czemu, powszechnie uwa偶a si臋, 偶e humor i dowcip jest domen膮 wsp贸艂czesnych, a ludzie 偶yj膮cy kilkaset lat temu potrafili jedynie rozdziera膰 szaty i ,,cierpie膰 za miliony". W szko艂ach uczy si臋 dzieci, 偶e Kochanowski by艂 statecznym m臋drcem, dla kt贸rego liczy艂a si臋 jedynie sztuka i rodzina, a Miko艂aj Rej zachwyca艂 si臋 pi臋knem przyrody i lubi艂 j臋zyk polski. Tymczasem staropolscy ludzie r贸wnie偶 lubili (i potrafili) si臋 bawi膰, tak偶e literatur膮. Doskona艂ym, cho膰 bardzo jaskrawym tego przyk艂adem, jest literatura sowi藕drzalska. Sowi藕rza艂owie wykpiwali wszystko to, co im si臋 nie podoba艂o i czynili to w mistrzowski spos贸b. Mogli oni na wszystko sobie pozwala膰, poniewa偶 byli oni wyrzutkami, z r贸偶nych powod贸w nie uczestniczyli w 偶yciu spo艂ecze艅stwa, jakie 贸wcze艣nie stanowi艂a jedynie szlachta. Nieco bardziej stonowani musieli by膰 arystokraci, oni nie mogli pozwoli膰 sobie na tak wiele. Za du偶o mieli do stracenia. Tym bardziej dziwi publikacja Monachomachii, czyli Wojny mnich贸w


Autorem tego tekstu jest Ignacy Krasicki, naczelny klasycysta polskiego o艣wiecenia i... biskup warmi艅ski. Czy偶by poeta lubi艂 plu膰 we w艂asne gniazdo? Niejako tak. Krasicki z pewno艣ci膮 by艂o dobrym obserwatorem, potrafi艂 w swoich bajkach, satyrach i listach wykpi膰 wszystko, co przyci膮gn臋艂o jego uwag臋. Trzeba jednak przyzna膰, 偶e zawsze robi艂 to klas膮. Krasicki by艂 mistrzem inteligentnego humoru. By艂 on tak pewien swojej sztuki, 偶e nie ba艂 偶adnych konsekwencji  z wy艣miewania tego, czy owego. Mimo to, Monachomachii nie odwa偶y艂 si臋 opublikowa膰. Zrobili to za niego mu 偶yczliwi. Najprawdopodobniej jeden z jego sekretarzy wykrad艂 ten tekst i przekaza艂 Micha艂owi Grollowi, kt贸ry wyda艂 ten tekst w Lipsku w 1778 roku. Nawet w zach艂y艣ni臋tym libertynizmem o艣wieceniu tak otwarte wy艣miewanie duchownych by艂o obyczajowym strza艂em w stop臋.

Fabu艂a Monachomachii jest bardzo prosta. W jednym z sennych, biednych polskich miasteczek znajduje si臋 dziewi臋膰 klasztor贸w nale偶膮cych do r贸偶nych zgromadze艅. Z punku widzenia akcji tej ksi膮偶ki najwa偶niejsi s膮 dominikanie i karmelici, kt贸rzy wdali si臋 ze sob膮 w sp贸r wywo艂any przez J臋dz臋 Niezgod臋. Spokojna dyskusja prowadzona przez wyznaczonych mnich贸w-reprezentant贸w przeobrazi艂a si臋 jednak w bitw臋, w kt贸rej broni膮 by艂y sanda艂y, kufle i ksi臋gi. Wojownik贸w pogodzi艂 dopiero kielich ze szlachetnym trunkiem, kt贸ry ukoi艂 ich zszargane bitw膮 nerwy.

Uwielbiam t臋 ksi膮偶k臋. Raczej nie zdarza mi si臋 emocjonalnie (p艂aczem, 艣miechem etc.) reagowa膰 na lektur臋 jakiegokolwiek tekstu, ale czytaj膮c Monachomachi臋 niejednokrotnie roze艣mia艂am si臋 jak dziecko. Nie dziwi臋 si臋, 偶e ten poemat wywo艂a艂 taki skandal w 贸wczesnym spo艂ecze艅stwie.

Krasicki, z oczywistych wzgl臋d贸w, postanowi艂 odwo艂a膰 swoje poprzednie dzie艂o Antymonachomachi膮 wydan膮 w 1780 roku. W tym tek艣cie autor chwali zakonnik贸w, do klasztoru, kt贸rych J臋dza Niezgoda podrzuca egzemplarz Monachomachii, kt贸ra wywo艂uje ich oburzenie. Jak na odwo艂anie pogl膮du g艂oszonego w poprzednim tek艣cie, ca艂kiem sporo znajdziemy w Antymonachomachii ironii i sarkazmu, przez co ci臋偶ko jest uwierzy膰 w szczere intencje Krasickiego. Polecam lektur臋 tych ksi膮偶ek wielbicielom komizmu, ironii i lekkich, ciekawie napisanych tekst贸w. Nie zawiedziecie si臋.

To wszystko na dzi艣, dzi臋kuj臋 za przeczytanie i pozdrawiam,
Franca

Powy偶sza recenzja bierze udzia艂 w wyzwaniach: Polacy nie g臋si.

*Ignacy Krasicki, Monachomachia i Antymonachomachia, Zak艂ad Narodowy im. Ossoli艅skich, Wroc艂aw 1969, s. 3.